Melodia

miłość ma to do siebie, że może

mieć w rękach sznureczki przyczepione

do twoich ust. smak

następnego dnia jest jakby słodki z nutką

rozżalenia, że kończy się kant poduszki.

oczekujemy współgrania duszy, by 

plecione łaczyły się ogrzane oddechem.

świeże odciski oczu na szyi twojej

chcą napisać mi list z zaczątkiem,

że można kochać wzrokiem.

niczyje są jedynie zagięcia prześcieradła

gdy po cichutku gra ulubiona 

melodia miłości.

Advertisements

Dorosłość

wszystko to co masz musi Ci wystarczyć.

już na końcu bez końca

zwiodą cię ludzie nazbyt uprzejmi

i kupisz małą skarbonkę

by zostawiać tam grosze swojej pamięci.

skrycie poprosisz o gest dłoni

wskazujący na nalegające na ciebie

wskazania łapiducha. bezsprzecznie

nie działają baterie wyjęte z pilota,

który pokieruje tobą po trzydziestce.

z dorosłością ci do twarzy, 

a Raz Dwa Trzy gra, że

“…Jutro możemy być szczęśliwi,

Jutro możemy tacy być…”

Studium bezkarnych potknięć o język

Dzień dobry wszystkim,

Jeszcze 10 lat temu jakby ktoś mi powiedział, że wydam tomik wierszy śmiałbym się do rozpuku i padł na glebę klaszcząc. Dziś stoję przed lustrem i z radości sam się sobie ukłoniłem. Tak się stało moi drodzy, iż tomik mojego autorstwa w końcu nabrał kształtów w formie książeczki.

Tomik jest dość personalny i dla mnie bezcenny nawet jeśli ma znamiona grafomani, to coś mojego gdzie proces twórczy był świetną zabawą i ciekawym doświadczeniem. Zatem wychodzę z założenia, że nie musi się podobać.

Tomik wydałem dzięki platformie „Ridero” (https://ridero.eu/pl/), którą polecam jako idealne narzędzie „self-publishingu” (piękne staropolskie słowo). Szybko bez zbędnego narzekania. Idealne dla ludzi, którzy nie mają czasu na spotkania z wydawcami, a chcą wydać coś niezależnego.

Dobra dość oto zdjęcie, żeby poprzeć powyższe zdania.

20171122_060423

Na razie książka jest w tzw., “pre-orderrze” zatem nie ma jej jeszcze na stronie wydawcy. Uczynię to w tym tygodniu i udostępnię stosowen linki.

Aktualizacja, link poniżej:

https://ridero.eu/pl/books/studium_bezkarnych_potkniec_o_jezyk/?utm_source=vero&utm_medium=email&utm_content=control&utm_campaign=Landing%20created&utm_term=Behavioural&vero_id=116583&vero_conv=HhcLRKhtrUiKwP3w26JAGX23zIL1yq2kYHABjMkXoEmtqvz3pyLtGzTPg0rJMH01V9RpMtruTPbptimJ1jjV04KQ0knlQ95Pfsk0fx904w%3D%3D/

 Zainteresowanych zachęcam do kontaktu pod e-mail: slawapa@wp.pl. W korespondencji podam szczegóły….

 Tymczasem wracam do głaskania tomiku 🙂 .

Pzdr.

 

Co się z nami dzieje?

Suchy wiatr niesie woń krwi, powoli bulgoczącej w imbryku. Coraz bliżej jest moment zaparzenia herbaty z kawałków postrzępionych poglądów. Piasek chrzęści między zębami, trzeszczy, trzaska, ziarenkami jako nieważnymi, a jednak uciążliwymi jednostkami. Szybko, szybciej by piasek przesypać w klepsydrę, by czas złapać na chwilę w dłoń.

Coś ciekawego zaczęło się dziać w kraju Saudów. Kraj i jego podstawy budowane na petro dolarach i zapewne na licznych akcjach przekupienia tej czy tamtej jednostki, zaczął karać za korupcję swoich bogatych obywateli. Co bardziej problematyczne jednostki właśnie są usuwane, a to helikopter, a to strzał przy próbie zatrzymania. Właśnie na naszych oczach robi się kolejny zamach na ostatnie miejsca gdzie demokracja nie dotarła.

Ciekawe czemu tak cicho jest w mediach na temat tak niepokojących akcji? Pomijam tutaj fakt, że mamy własny problem z pochodniami i pochodami. Niemniej jest to dość istotna informacja, a jest jedynie małą wzmianką na pasku zdarzeń. Na świecie rośnie problem bo przecież wojna w Syrii się kończy zatem należy nowy konflikt rozpętać. Celem na pewno jest Iran, gdyż za bardzo stoi on w opozycji do zachodu.

Jeżeli jeszcze tego nie widać, to mamy za słabe okulary. Ruch jaki się zaczął na planszy już nie jest wykonywany pionami. Do końca roku wykrystalizuje się nowy kierunek dla demokracji i wcale nie będzie on fajny. Zniszczono Syrię, wcześniej Egipt, Libię, Irak, zatem analogicznie czas na najbardziej niezależne Państwo – Iran. Persowie są solą w oku lub cierniem w boku i ten ich pomysł z rozliczeniem się za ropę z pominięciem dolara również nie pomaga. Kadafi już próbował podobnego ruchu i dziś w Libii jest „demokracja”.

Pieczony jest udziec ludzi i już dochodzi, rumieni się skórka, tłuszczyk się wytapia, jesteśmy blisko degustacji.

Wracając do naszego bałaganu, kolejna pochodnia ludzkiej niestabilności emocjonalnej zapłonęła. Tym razem podobno z powodów osobistych. I teraz lewica ma problem bo nie ma manifestu, bo nie rozrzucił ulotek, bo zwyczajnie miał dość życia. Szedł w kierunku Sądu w Rzeszowie, a to już można uznać za akt sprzeciwu wobec polityki rządu. Wystarczy, że patrzył już na sąd i już można na tym zbudować ideologie i sztucznie robić z tego biznes i akcje PR. Tylko dlatego nie udaje się lewacji bo właśnie zaraz po wielkich słowach jest pieniądz i jaki zysk można wygenerować.

Brak konsekwencji, chaotyczne działanie, to nigdy nie przyniesie pożądanego efektu. Chyba, że celem jest zwyczajnie rozpętać rozchełstany chaos licząc, że sytuacja sama się ogarnie.

Prawe trolle też biegają po Internetach i aż rzygać się chce jak patrzy się na fanatyzm obu stron. Piosenka „Co się z nami stało” Strachów jest tak dobra, że pasuje do obu frakcji.

 

co się z nami dzieje, gdy ukrywamy

swoje dłonie za tarczami ideologii?

strzępy krzyków denerwują

gdy wracają. zbieram kamienie

które Chrystus wywołał,

chcę rzucać w was

chce nimi rzucać w was

może któryś was w głowę uderzy.

 

patrzcie naprzeciwko stoi człowiek

niedoskonały jak wy z chorym marcepanem

pożyczysz mu zapałkę?

pożyczysz mu żyletkę?

bądźmy jego stręczycielem

co się z nami dzieje?!

wyciągnijmy tą zawleczkę

 

nie w mym stylu byście byli

winni niewinności krople.

podwójnie was widać na przegnitych

kolanach, na stercie kości.

tanie porno waszych poglądów

mdli część ludzi, którzy swoje

ogrody dekorują sercem.

 

co się z nami dzieje?!

jak możliwość swoją wciskasz

z siłą w dłonie.

widzę, że dziczejesz.

proszę otwórz oczy.

Wiesz?!

Wiesz?! Miałem taki sen o smutku i jego zakrętach przeplatanego chwilami radości za dnia i uśmiechów w nocy. Utyskiwałem w nim na niemoc ludzi w znaczeniu na mapie gwiazd swoimi czynami punktów odniesienia. Od dziecka mam wrażenie, iż ludzie nie uczą się na sobie, a na błędach budują coraz to większe przekonanie o swojej doskonałości. Jesteśmy jedynie kawałkiem mięsa, z kośćmi i jedyne co powinno być istotne to tkanka miękka w celi z czaszki schowanej.

Wiesz?!  Jak słucham utworów skomponowanych przez Paganiniego, czy oglądając obrazy Beksińskiego mam często niemiłe wrażenie o ulotności sensu, czy może kierunku, w którym idziemy jako ludzie. Tego nie napiszą w żadnej książce, nie dadzą tytułu: „Jak iść by się nie wywalić”. Jednak niezmiennie wciąż wierzę w to, że przegrani zwyciężą, a na ramionach poniesiemy dzieci, które naprawią zepsucie w snach.

Wiesz?! Policzyłem wczoraj kredki i brakuje mi koloru bieli, którą miałem narysować chmurę na czarnym tle budynku. Właśnie zapętliło się we mnie pytanie o to co ma ładniejszą barwę pocałunek za dnia czy seks po lampce wina? Tak chyba cielesność wpłynęła na mnie kilkanaście…. hmm chyba jednak trochę więcej… lat temu w taki sposób, że tuż przed czuje się niewolnikiem swojego ciała, by tuż po znów oddawać cześć słońcu po endorfinach.

Wiesz?! Domyślam się, że czytasz książki by ćwiczyć wyobraźnię, jednak poza układaniem w kostkę ciuchów nie widziałem twórczej idei stojącej za ciągłym doprowadzaniem do perfekcji ruchów ręki. Wydaje się mi, iż czytasz teraz kawałek mojej słownej kanapki i zwyczajnie nie smakuje Ci dodany ogórek. No cóż, nie miałem na celu wywierania wpływu na Twoją skórę pisząc o małych nieważnościach dnia poprzedniego.

Wiesz?! Znów spadnę z fotela przy karkołomnej próbie wykręcenia kolejnej idei z mojej głowy. Mam nadzieję, że zamieciesz mnie pod regał z bajkami bo chyba one mnie najlepiej rozumieją. Zwykle po takim upadku wykałaczka ma nabity pomysł i oglądam go wydłubanego w ciszy i w skryciu przed światem, by nikt nie pomyślał o mnie: „Pojebany”.

Wiesz?! Dzisiaj jest ten moment gdy gwiazdy miały przekazać, że kolejne zamachy na życie są konieczne by naprostować połamane etyczne dylematy i poprawność wypowiedzi przestać miętolić w palcach. Trochę przydługie mam te zdania nie sądzisz? No mówię, pisze raczej, że za długo bym nie mógł stać na mrozie oceny innych. Nerwy mam słabe i dobrze pamiętasz, że lubię wybuchać przekleństwem jak mi się nie udaje lub się uderzyłem.

Wiesz?! Szukam czasem w Tobie poparcia moich idei i mam nadzieję, że gdy piszę że jest pięknym czas jaki poświęcasz na chwilę ze mną, to Tobie zrobi się cieplej gdzieś na jakimś zwoju w głowie. Czy Czajkowski w swoim Marszu Słowian chciał nam przekazać, że wielkość dokonań  jest nam potrzebna by mieć wyznacznik – cel taki?. Mi się wydaje, że gdy pada wściekle deszcz to momenty melodii mają konkretny smak pieprzu i soli jako podstawowych przypraw. Sypiąc tą czy tamtą w twarz nikt nie będzie przechodził obojętnie obok Twojego dnia.

Wiesz?! Nie dzieje się dobrze w naszym otoczeniu. Dużo trolli i faryzeuszy naklejono na plakietkach z flagą Polski. Słyszałem jak mówią, że ważniejsza i „ichsza” jest ich prawdziwsza prawda. Zwyczajnie oplułem niechęcią taką babę co mi katechizm wciskała w dłonie. Stałem i w sumie nadal stoję jak ten kołek po środku, czasem jak ten słup ogłoszeń przypnę do siebie coś z tej i tamtej strony. Wiedzą to tacy mali szarzy ludzie, ale czy kurs jaki obierają jest tym właściwym?

Wiesz?! Gdy budowali obok mnie kawałek drogi to myślałem, że będę miał łatwiej, a tu w sumie się nie udało. Mam zdarte podeszwy coraz bardziej, tyle, że to but jest tani, może dlatego mi nie uchodzi na sucho kolejny sen za dnia.

Wiesz?! Tylko razem zbudujemy dom. Nigdy też bez Twojej ręki czy nogi nie wejdę na drzewo by szukać kierunku, w którym Twoje oczy będą miały to czego szukam w ludziach.

Wiesz?! Nie musisz mnie lubić i czytać, po prostu sam pomyśl czy świat Ci się podoba gdy wali Cię w rogi ?

Powiedziałbym dziś…

Powiedziałbym dziś światu, że palce mam połamane dźwiękiem kolejnych stuknięć klawiatury i nie zmieniałbym kolorów na czarno-białe myśląc o pierwszym dniu listopada. Sentymentalny skurcz mięśni twarzy sprawia, że nie bardzo chcę łykać powietrze jak setki wódki by w tym przypadku otrzeźwieć. W mojej okolicy jest kilka miejsc, które zwyczajnie pachną kiczem i ludźmi męczonymi wyrzutami sumienia.

Świeczki niebawem ozdobią miejsca gdzie potencjały ludzkie utracono bezpowrotnie. Kolejni przybędą i stworzą nowy segment marmurowych stowarzyszeń. Lubię ten moment gdy w zaciszu płomienia stoi kilka serc rwących wspomnienia.

Pomiędzy tym i tamtym pomnikiem znajdę tych wszystkich, którym rękę podaję się w geście pogardy, z wyższością skroni nad sensem i wychowaniem. Najbardziej nieznośnym odruchem kości jest to, że strzelają w stawach gdy kucasz, a trzeszczą w postawie gdy wstajesz. Nieznośnym jest to, że ci wszyscy niedzielni wiary pochłaniacze są zwykłymi chamami z katolicką tarczą.

Cały ten spektakl jest ubierany w kolory jakieś mdłe i mi mało znane. Chociaż może i wiem, o które chodzi, ale patrzę tym razem ja, z pogarda na teatrzyk zdarzeń, taniec na spojrzeniach i „kurwy” i fajki w kilku wysublimowanych zwrotach o sąsiedzie lub ciotce.

Wolę być spalony. Niemniej nie bardzo chcę iść na plac i oblać się substancja palną by przez chwile być żywą pochodnią sprzeciwu. Nie dziwi mnie to już wcale, że człowiek posunął się do aktu pieczenia poglądów na swoim ciele. To co zrobią z nim urośnie do rangi symbolu jak swego czasu Jacek Wiśniewski – pytanie czy to właściwa droga?

Winnymi są wszyscy oni i zjednaj i drugiej strony.

Powiedziałbym światu dziś, że nie mam drobnych w kieszeni i guzików zapiętych w koszuli.

Powiedziałbym dziś światu by światła nie dawać do celi, tak tak Panie Levitoux, nie dawać.

Powiedziałbym światu dziś, nie poddawaj się pod naciskiem ludzi, nie poddawaj.

P.S.

Co wy byście chcieli światu przekazać?